czwartek, 31 grudnia 2015

Ciastka wysłodkowe podejście I


Dzisiejsze ciastka są specjalnie dla Karczmarza z Domowego Browaru Goldbach. Ze mną, jak z dzieckiem... mówisz i masz. Była prośba, są i ciastka. Choć na razie eksperymentalne, to już wiem, że na pewno będziemy kombinować dalej, bo już mamy pomysł na wersję jabłkową, piernikową i wytrawną na kilka różnych sposobów. Mam wrażenie, że w zależności od rodzaju wysłodzin, będę walczyć z nowymi propozycjami.  Także Kacper... szykuj się. 

Wysłodkowe ciastka z bakaliami

Skład:
577 g wysłodzin z owsianego stouta (ale każde inne też się sprawdża, choć mam wrażenie, że z ciemnych piw będą lepsze)
200 g mąki pszennej pełnoziarnistej (typ 1800)
2 jaja
5 łyżek miodu
100 g masła kokosowego (może być też tradycyjne masło)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
100 g rodzynek
ok. 25 g migdałów
ok. 25 g orzechów włoskich
ok. 100 g solonych orzeszków arachidowych


Przygotowanie:
Nagrzej piekarnik do 200-220 stopni. Rodzynki sparz wrzątkiem, a następnie przelej zimną wodą. Wysłodziny odciśnij najmocniej, jak się da — im mniej płynu, tym bardziej zwarte ciasto. Wszystkie składniki wymieszaj dokładnie ze sobą. Ciasto powinno być jednolite i w miarę rzadkie. Ciastka najlepiej piecz na papierze. Ciasto nakładaj zwykłą łyżką (jedna łyżka na ciastko) i formuj w miarę możliwości w okręgi. Piecz około 20 - 25 minut sprawdzając, czy ciastka się za bardzo nie przypiekają — zrumienienie kiepsko wyczuć ze względu na ciemne wysłodziny. Ciasteczka wysłodkowe zdecydowanie lepiej smakują na zimno, wiec studź je na kratce i daj odpocząć przez jakieś 12 godzin.


środa, 16 grudnia 2015

Śledziowy tatar

Z rybami u mnie bywa różnie. Niektóre jadam z chęcią inne niekoniecznie. Choć nie jest tak, że nie staram się przekonać - karpia próbuję co roku w święta i póki co, co roku uznaję, że to jednak nie mój smak (no, chyba że kart jest uwędzony). Śledzie za to i owszem. Tu jednak do głosu dochodzi sposób przyrządzenia, bo smażonych to ja niekoniecznie - za dużo to to ma ości i jakoś mnie po prostu nie przekonuje, ale rolmopsika, matiasika oj to ja już z uśmiechem i wielką chęcią. I w tym obrębie trochę eksperymentuje - bo Matula Moja to już tylko do zrzygania olej i cebula, olej i cebula... a to dodam pasty z grzybów, albo dziabnę w sosie śmietanowo-musztardowym, albo z jogurtem, albo tak...



Tatar ze śledzia

Składniki:
2 płaty śledzia-matiasa
2 nieduże szalotki
2 małe ogórki konserwowe
łyżka kaparów
sok z 1/2 cytryny
1 czubata łyżeczka musztardy Dijon
1 łyżeczka miodu wielokwiatowego
1 łyżeczka jasnego sosu sojowego
2-3 łyżki oleju rzepakowego lub lnianego
szczypta białego pieprzu

Przygotowanie:
Śledzie opłucz i mocz przez około pół godziny. Następnie płaty osusz i pokrój w drobną kostkę. Szalotki, ogórka i kapary również drobno posiekaj. W osobnym pojemniku wymieszaj ze sobą sok z cytryny, musztardę, miód, sos sojowy i olej - sos powinien być gładki i jednolity. Sos dopraw do smaku solą i białym pieprzem, a następnie dodaj go do śledzi. Dokładnie wszystko wymieszaj i tak przygotowany tatar (albo i pastę - jak zwał tak zwał) odstaw na minimum dobę, by składniki się przegryzły. 

Tak przygotowane śledzie są idealne na kanapki, do ziemniaków w mundurka, sprawdzą się też świetnie w nadchodzący wielkimi krokami wieczór Wigilijny. 

wtorek, 8 grudnia 2015

Chleb pszenno-żytni z płatkami owsianymi

Grudniowa piekarnia to chleb całkiem ciekawy (pszenno-orkiszowy z płatkami żytnimi i owsianymi), ale i tak w nim lekko nakombinowałam i mam nadzieję, że Amber się nie obrazi. Kombinowanie wynikało z tego, że części rzeczy po prostu w spiżarni nie miałam, a lenistwo nie pozwoliło mi biegać po sklepach. Z tej okazji chleb wyszedł ciemniejszy i cięższy, ale naprawdę pyszny.

Chleb pszenno – żytni z płatkami owsianymi (oryginalny przepis – klik!)

Zaczyn żytni
230 g mąki żytniej typ 1200
190 g wody
24 g żytniego zakwasu

Zaparka
130 g płatków owsianych
260 g wrzącej wody

Ciasto właściwe:
260 g mąki pszennej chlebowej
200 g mąki pszennej pełnoziarnistej (typ 1200)
340 g wody
230 g mąki żytniej typ 120
cały zaczyn
cała zaparka
18g soli

Przygotowanie:
Składniki na zaczyn wymieszaj i odstaw na 18-20 godzin w temperaturze pokojowej.
Płatki owsiane zalej wrzącą wodą, wymieszaj, szczelnie przykryj i pozostaw na całą noc w lodówce.
Następnego dnia mąkę i wodę umieścić w misie i wymieszaj do połączenia się składników i pozostaw do autolizy na 30 minut. Po tym czasie dodaj zaczyn i zaparkę. Miksuj na pierwszej prędkości przez 5 minut, następnie dodaj sól i mieszaj na drugiej prędkości przez 2-3 minuty (osobiście mieszałam łapami, ale robię tak zawsze - fakt wyrabiam dłużej, ale ile w tym frajdy :P).



Gotowe ciasto pozostaw do fermentacji wstępnej na 2 godziny w temperaturze 24 °C. W tym czasie ciasto rozciągnij i złóż trzykrotnie w równych odstępach czasowych co 30 minut.
Następnie podziel ciasto na dwie równe części i uformuj bochenki, które umieść w koszykach do wyrastania (u mnie chleb pieczony w formach). Fermentacja końcowa trwa godzinę w temperaturze 24 °C. W tym czasie nagrzej piekarnik (chleb z koszyka wypekaj najlepiej na kamieniu do pieczenia) do 250 °C. Wyrośnięty chleb/chleby włóż do piekarnika, zaparuj piekarnik i natychmiast obniż temperaturę do 240°C . Po 5 minutach obniż temperaturę do 230 °C i tak piecz przez kolejne 15 minut. Po upływie tego czasu zmniejsz temperaturę do 220 °C i tak dopiekaj chleb przez ostatnie 30 minut.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Drożdżowe bułki z nadzieniem w "Wypiekaniu na śniadanie"

Ostatnio rzadko bawię się we wspólne pieczenie. A jeśli już to walczę z chlebami w Piekarni organizowanej przez Amber. Przy bytności w odwiedzinach u Gochy ze Smaków Alzacji poczułam się delikatnie "obsztorcowana" za brak aktywności w śniadaniowych wypiekach. Skoro więc aktualna propozycja mi się spodobała, postanowiłam zakasać rękawy i coś zamieszać. Oczywiście nie obyło się bez zmian, ale przeca nie to jest najważniejsze.



Drożdżowe bułki z nadzieniem

Składniki:
350 g mąki pszennej
100 g mąki pszennej pełnoziarnistej
250 ml mleka
20 g miękkiego masła
2 łyżki oliwy z pomidorów
1 łyżeczka soli
12 g świeżych drożdży plus łyżeczka miodu
do posmarowania: jajko plus łyżka wody, do posypania: mak

Farsz:
200 g pieczarek
1 cebula
3 łyżki oleju
sól i pieprz do smaku
ok. 70 g suszonych posiekanych pomidorów
ok. 100 g szarpanej wieprzowiny

Przygotowanie:
Drożdże z miodem rozpuść w ciepłym mleku i dodaj do mąki. Dodaj soli i ciepłego masła. Zagnieść ciasto - będzie gładkie i sprężyste i nie powinno kleić się do rąk. Na końcu wrób w ciasto olej z pomidorów. Uformuj z wyrobionego ciasta kulę, przełóż ją do miski, przykryj ściereczką i odstaw do wyrastania na ok. godzinę.

W tym czasie przygotuj farsz. Pieczarki pokrój na plasterki. Cebulę obierz i drobno posiekaj. Na patelni rozgrzej olej i zeszklij na nim cebulę - zajmie to ok. 10 minut. Dodaj pieczarki i duś przez kolejne 15-20 minut. Na końcu dodaj mięso i pomidory. Farsz dopraw do smaku solą i pieprzem, a następnie go wystudź. 

Wyrośnięte ciasto podziel na porcje (mi wyszło 10 ok. 70-75 g kul). Każdą porcję uformuj w kulę, a następnie w  płaski placuszek, który nafaszeruj 1-2 łyżkami nadzienia. Zlep dokładnie ciasto i uformuj bułę - u mnie okrągłe. Bułki ułóż na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, posmaruj je rozkłóconym jajkiem z łyżką mleka i posyp makiem. Gotowe bułeczki nakryj bawełnianą ściereczką i odstaw do wyrośnięcia na ok. 40 minut.


Kiedy bułki wyrosną (mniej więcej podwoją swoją objętość) piecz je w lekko naparowanym piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez około 25 minut. Bułki są gotowe kiedy wyraźnie się zarumienią.

Śniadaniowo wypiekali:


Małgosia - Smaki Alzacji
Wiosenka - Eksplozja Smaku
Sławomir - Kiełki Smaku

wtorek, 1 grudnia 2015

Jogurtowe babeczki Oreo

Kolejna odsłona babeczek jogurtowych. Tak, tak dalej eksperymenty urodzinowe. Na wstępie od razu dodam, że babeczki z Oreo zostały zdecydowanie lepiej przyjęte, niż wcześniejsza korówkowa wersja. W sumie, gdybym miała wybierać, też skłaniałabym się ku tym poniżej... stonowana kakaem słodycz, kruchość ciasteczka i podprawiona bita śmietana. Nic tylko żreć ;)

 Jogurtowe babeczki Oreo

Składniki:
150 g mąki pszennej tortowej
25 g gorzkiego kakao
2 jaja
ok 50 g cukru
250 ml jogurtu naturalnego
100 ml oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
24 ciasteczka Oreo
50 g białej czekolady
200 g śmietany kremówki


Przygotowanie:

Włącz piekarnik i nagrzej go do 180 stopni. Przygotuj foremki do babeczek, tzn. wysmaruj pędzlem olejem i wyłóż papilotami, chyba że dysponujesz foremkami silikonowymi — wtedy nie kłopocz się pracami przygotowawczymi. Na dnie każdej foremki ułóż po ciastku Oreo. W osobnych naczyniach zmieszaj ze sobą suche i mokre składniki, Następnie stopniowo dodawaj mokre składniki do suchych, ciągle mieszając — możesz używać widelca. Mieszanie nie musi być zbyt dokładne, grudki takim babeczkom zupełnie nie przeszkadzają. Kiedy składniki suche i mokre są połączone, możesz przekładać ciasto do foremek — wypełniając je do 3/4 wysokości, Babeczki piecz w piekarniku przez około 25 minut.


W tym czasie przygotuj ganche,a raczej bitą śmietanę z nutą białej czekolady. 100 g śmietany i połamaną czekoladę umieść w rondelku. Podgrzewaj wszystko na gazie, aż cała czekolada się rozpuści i masa będzie jednolita. Masie dajcie wystygnąć. W tym czasie ubijcie pozostałe 100 g śmietany, kiedy czekoladowo-śmietanowa masa lekko stężeje również ją ubicie. Pod koniec, ciągle ubijając, dodawajcie stopniowo ubitą śmietanę.


Kiedy babeczki wystygną, a krem stężeje, udekoruj babeczki przy pomocy rękawa cukierniczego. Tak przygotowane babki udekoruj ciastkami Oreo.

wtorek, 10 listopada 2015

Listopadowa piekarnia - marchewkowy bez wyrabiania.

Kolejne wspólne pieczenie z Amber... I to chleba wyjątkowego - bo nie dość, że to z przepisu promowanego przez Matrhę Steward, to jeszcze barwa, zapach i smak chleba są naprawdę wyjątkowe, jesienne. Lekko słodki, kminkowy i z dużą ilością orzechów włoskich. Po prostu pycha. A jakby tego było mało, to dodam, ze to chleb bez wyrabiania, wiec prosty, jak przysłowiowa budowa cepa.


Przepis cytuję za Amber!


Chleb marchwiowy
przepis w oryginale i film – klik!

3 szklanki mąki chlebowej plus więcej do podsypania
1 1/4 łyżeczki soli kuchennej
1/4 łyżeczki drożdży instant lub innych suchych drożdży
1 1/2 szklanki świeżo wyciśniętego soku z marchwi
3/4 szklanki rodzynek
3/4 szklanki grubo posiekanych orzechów włoskich
1 łyżka nasion kminku

W średniej misce wymieszaj mąkę, sól i drożdże; dodaj sok z marchwi. Wymieszaj drewnianą łyżką lub ręcznie, aż powstanie mokre, lepkie ciasto, około 30 sekund. Jeśli nie jest lepkie w dotyku, dodaj kolejną łyżkę lub dwie wody. Dodaj rodzynki i orzechy i wymieszaj, aż się połączą z ciastem. Przykryj miskę i odstaw, aż na powierzchni ciasta utworzą się bąbelki i ciasta jest więcej niż podwójna ilość. Trwa to od 12 do 18 godzin.
Hojnie posyp blat mąką. Skrobaczką lub gumową szpachelką zeskrob ciasto z miski w jednym kawałku.
Omaczoną ręką lub skrobaczką skieruj brzegi ciasta do środka.
Umieść czystą ścierkę kuchenną na blacie roboczym i obficie posyp mąką i kminkiem. Delikatnie umieść ciasto na ściereczce. Jeśli ciasto jest lepkie, posyp wierzch mąką. Zwiąż luźno rogi sciereczki, aby pokryły ciasto i umieść w ciepłym miejscu, bez przeciągów, do wyrośnięcia na 1 do 2 godzin. Ciasto jest gotowe, gdy jego ilość jest prawie podwojona. Zrób test palcem i jeżeli nie jest gotowe, niech rośnie 15 minut dłużej.
W tym samym czasie, na pół godziny przed końcem wyrastania ciasta, nagrzej piekarnik do 230 st. C stopni z garnkiem żeliwnym /kamieniem do pieczenia/ nagrzaną blachą ustawioną w dolnej części pieca.
Bardzo ostrożnie przełóż ciasto ze ściereczki – górą do dołu, do garnka lub na kamień/blachę.
Garnek przykryj pokrywą i piecz przez 25 minut.
Następnie zdejmij pokrywę i piecz kolejne 15-20 minut, aż chleb będzie miał głęboki brązowy kolor.
Za pomocą łopatki żaroodpornej lub rękawicy, ostrożnie wyjmij chleb z garnka i umieść go na kratce.
Zostaw do ostygnięcia.
Na kamieniu lub na blasze chleb piecz ok. 40 minut.

ps. Moje małe modyfikacje: dodałam zwykłe drożdże piekarskie, piekłam z podwójnej porcji i w dużej tortownicy zamiast w garnku - reszta zgodnie z przepisem, choć ja dodałam kminu do ciasta ;)



Chleb marchwiowy na blogach:

środa, 4 listopada 2015

Niedzielne rogale orkiszowe

Nastał czas urlopu (niestety teraz te słowa są już przeszłością) i postanowiłam pobawić się z innymi formami pieczywa. Chleb chlebem, ale czasem trzeba stworzyć coś bardziej wymyślnego. Postawiłam na rogale. Jednak, żeby było nadal zdrowo, nie bawiłam się w mocno przemieloną i oczyszczoną mąkę pszenną, co to, to nie. Rogale powstały na bazie żytniego, razowe zakwasu i pełnoziarnistej mąki orkiszowej (na torebce brak opisu, ale stawiam na typ 1200). Pieczywo wyszło ciemne i cięższe niż tradycyjne, białe rogaliki, ale było poważnie pysznie (szczególnie na świeżo) i nie omieszkam do nich wrócić. Piekąc rogale bazowałam na przepisie z blogu "Prosto i swojsko" - odnośnik tu.



Rogale orkiszowe

Składniki:
100 g razowego zakwasu żytniego
500 g pełnoziarnistej mąki orkiszowej (typ 1200)
7 g soli
10 g cukru
10 g ciepłego masła
8 g drożdży suchych
350 g wody 
mleko i mak do posypania rogali
Przygotowanie:
Ze wszystkich składników (oczywiście prócz mleka i maku) zagnieć ciasto - wyrabiaj przez około 3-5 minut, aż do uzyskania gładkiego i elastycznego ciasta. Uformuj z niego kulę, umieść w misce, nakryj folią spożywczą, albo bawełnianą ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (ok. 1-1,5 godziny) - ciasto powinno podwoić swoją objętość. 

Po tym czasie , wyjmij ciasto na stolnice oprószoną mąką i podziel ciasto na 10 równych kawałków (u mnie to mniej więcej ok. 100 g kęsy). Każdy kawałek uformuj w małą kulkę i daj jej chwilę odpocząć - myślę, że 10 minut powinno wystarczyć. Następnie każdą kulkę rozwałkuj na podłużny placek i zwijaj w rulon dociskając i rozciągając lekko ciasto (filmik instruktażowy tu). Uformowane rogaliki ułóż na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, posmaruj letnim mlekiem i posyp obficie makiem. 

Tak przygotowane rogale odstaw do wyrośnięcia na około 30 minut (wszystko zależy od temperatury otoczenia, najlepszym wyznacznikiem jes podwojenie objętości ciasta). Rogale piecz w piekarniku nagrzanym do 220 stopni C. przez 20-25 minut - skórka powinna nabrać złoto-brązowego koloru. 

Studź na kratce, albo zajadaj ciepłe - z masłem smakują bombowo!




piątek, 23 października 2015

Wytrawne babeczki idealne na śniadanie

Postanowiłam zostać w temacie babeczek. Tym razem jednak ich odmienna, śniadaniowa wersja na wytrawno. Piekłam te babki aka muffiny wbrew pozorom razem z dziwczynami w Wykiepakiu na śniadanie. Jakoś mi się tylko nie zebrało na naskrobanie w odpowiedniej chwili notki, wrzuceniu fotek i poinformowaniu o wszystkim Gośki ze Smaków Alzacji - cóż, tak czasem mam. Minęła jednak wiosna, "minął sierpień, minął wrzesień i październik, znowu jesień" - cytując kalsyków... i się zebrałam!

Muffiny z łososiem, serkiem i pesto przepis z blogu Co dziś zjem na śniadanie

Składniki:
2/3 szklanki mąki
½ szklanki mąki kukurydzianej
½ łyżeczki sody
½ szklanki startego sera
sól i pieprz
2 łyżki oliwy
2/3 szklanki maślanki
1 łyżeczka pesto
1 jajko
1 pomidorek koktajlowy na każdego muffina

Do podania:
łosoś wędzony
serek śmietankowy
pesto
kiełki

Przygotowanie:
Mimo, że przepis za autorka blogu "Co dziś zjem na śniadanie" u mnie ciut inaczej z wykonaniem, Ale tylko troszkę... Głównia zmiana to pesto zamienione na ajwar, a w ramach zieleni dorzyciłam siekanej natki pietruszki :) Rozgrzej piekarnik do 180°C. Przygotuj dwie miski - w jednej wymieszaj wszystkie suche składniki, w drugiej mokre. Pomidorki zostaw na sam koniec. Do suchych składników dodaj mokre i wymieszaj widelcem tylko tyle, by składniki się połączyły. CIasto umieść w formach do muffin (jeśli nie dysponujesz silikonowymi foremkai , natłuść formę do muffinów) i wlej do nich ciasto, po czym do każdej foremki włóż pomidorka koktajlowego.
Piecz przez około 20-25 minut.



Podawaj z propozycją podaną przez autorkę blogu "Co dziś zjem na śniadanie", albo z tym, co podpowieda Ci serce ;)

środa, 14 października 2015

Jogurtowe babeczki z krówką


Lubię piec. I mimo że bardziej kręcą mnie chleby, buły i pizze, coś na słodko też zdarza mi się popełnić. W poszukiwaniu inspiracji na urodzinowy wypiek dla koleżanki powstały takie oto małe, kremowe cudeńka :)


Jogurtowe babeczki z krówkami

Składniki:
170 g mąki pszennej tortowej
2 jaja
ok 50 g cukru
250 ml jogurtu naturalnego
100 ml oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
12 krówek (najlepiej 6 mordoklejek i 6 kruchych)
150 g gorzkiej czekolady
200 g śmietany kremówki

Przygotowanie:

Włącz piekarnik i nagrzej go do 180 stopni. Przygotuj foremki do babeczek, tzn. wysmaruj pędzlem olejem i wyłóż papilotami, chyba że dysponujesz foremkami silikonowymi — wtedy nie kłopocz się pracami przygotowawczymi. W jednym naczyniu wymieszaj wszystkie suche składniki — możesz to spokojnie zrobić widelcem, mikser i inne kuchenne cuda nie są wymagane. W drugim pojemniku wymieszaj wszystkie płynne składniki — ważne, żeby dobrze rozkłócić jaja. Następnie stopniowo dodawaj mokre składniki do suchych, ciągle mieszając. Dalej możesz używać widelca. Mieszanie nie musi być zbyt dokładne, grudki takim babeczkom zupełnie nie przeszkadzają. Kiedy składniki suche i mokre są połączone, możesz przekładać ciasto do foremek — wypełniając je do 3/4 wysokości, pamiętając by po mniej więcej 1/4 (W trzech słowach — w połowie drogi) włożyć 1/2 krówki ciągutki. Babeczki piecz w piekarniku przez około 25 minut.


Kiedy babeczki się zarumienią, wyjmij je z piekarnika i od razu przenieś z foremki na kratkę i wystudź.

W tym czasie przygotuj ganche. 100 g śmietany i połamaną czekoladę umieść w rondelku. Podgrzewaj wszystko na gazie, aż cała czekolada się rozpuści i masa będzie jednolita. Ważne, żeby nic się nie przypaliło, a śmietana się nie zagotowała. Jeśli nie czujecie się pewnie w kwestii rondla na gazie, czekoladę w śmietanie rozpuśćcie w kąpieli wodnej. Masie dajcie wystygnąć. Ubijcie pozostałe 100 g śmietany, a następnie ubijcie śmietanę z czekoladą na puszystą masę. Pod koniec, ciągle ubijając, dodawajcie stopniowo ubitą śmietanę.


Kiedy babeczki wystygną, a krem stężeje, udekoruj babeczki przy pomocy rękawa cukierniczego. Tak przygotowane babki posyp pokruszonymi, kruchymi krówkami.

wtorek, 6 października 2015

Schaboszczak z boczniaka

Boczniaki w takiej postaci pamiętam, odkąd w ogóle wiem, co to boczniaki. I nic dziwnego, bo sposób to na boczniaka najprostszy i bardzo smaczny. Z racji jednak, że tłuszczu z patelni żrą jak dzikie, za często ich nie robimy. Jednak przy pierwszej partii zebranej z piwnicznej hodowli po prostu nie możemy się powstrzymać.



Boczniak à la schabowy

Składniki:
500 g kapeluszy boczniaka
3-4 jaja
100 ml mleka
75-100 g tartej bułki
olej do smażenia (na taką ilość myślę, że ok. 150 ml pęknie spokojnie)
sól, pieprz


Przygotowanie:
Oczyść grzyby, o ile to konieczne (my nasze piwniczne obieramy tylko z nóżek i heja w panierkę), pamiętaj, że zawsze lepiej, jak zrobisz to mechanicznie, niż potraktujesz je wodą. Następnie przygotuj panierkę — jaja rozkłóć, dodając do nich trochę mleka, a tarta bułę wymieszaj z solą i pieprzem. Grzyby najpierw zamocz w jajach z mlekiem, a następnie obtocz w tartej bułce z przyprawami. Na patelni rozgrzej olej (im wyższy próg dymienia — tym lepiej). Smaż panierowane grzyby na złoty kolor. Jedź ciepłe, kiedy są jeszcze cudownie chrupiące :D



Aha, dla nas takie boczniaki to zawsze samodzielne danie konsumowane z pajdą chleba i jakimiś warzywami. Nigdy nie traktowaliśmy ich jako prawdziwy substytut schaboszczaka i nie mogę odnaleźć w pamięci, żebym jadła takie grzyby z kluskami, czy pyrkami...

sobota, 26 września 2015

Wędzone mięsiwa - nowe podejście, nowy przepis

Uwędzić mięcho to nie sztuka, sztuką jest zrobić to porządnie, czyli zdrowo i smacznie. Czasem trzeba zmienić przepis, spróbować czegoś nowego. Do tej pory zawsze stosowaliśmy różne metody peklowania, ale zawsze opieraliśmy się na jednym schemacie wędzenia i to zmiana tego drugiego elementu wpłynęła w sposób bardzo znaczący na efekt smakowo-zapachowy.
Na poprzednie nasze wędzenia zły wpływ miał również błędny pomiar temperatury w trakcie wędzenia, tym razem eksperymentalnie pomiar dokonywany był dwoma termometrami we wnętrzu beczki wędzarniczej, na wysokości wiszącego mięsa. A przygotowanie wyglądało tak:

 Składniki:
- mięso (u nas były to: szynka, karczek, podgardle)
- peklosól wg. wskazań kalkulatora: KLIK - polecam całą stronę - masa informacji, trików i wskazówek. Dzięki stronie http://wedlinydomowe.pl/ udało się poprawić jakość naszych wędlinek
- mieszanka przypraw wg. preferencji (u nas: 4 liście laurowe, 5 ziaren ziela angielskiego, 10 ziaren pieprzu, 2 duże łyżki majeranku, 4 ziarna jałowca, łyżka kolendry, główka czosnku w łupinkach)
- woda wg. wskazań kalkulatora



Przygotowanie:
Najpierw przygotowujemy solankę oraz wywar przyprawowy. Łączymy przegotowaną, letnią wodą z solą w proporcjach podanych przez kalkulator. My zastosowaliśmy nieco powyżej dolnej granicy wersji mniej słonej, a mimo to okazała się jeszcze ciut za słona, ale to dlatego, że staramy się solić oszczędnie i odwykliśmy. Całość mieszamy i odstawiamy do lodówki do schłodzenia. Przyprawy utłuczone w moździerzu, a czosnek zmiażdżony wraz z łupinami wrzucamy do ok szklanki wody i gotujemy przez ok. 15 minut. Następnie przelewamy przez sitko i klarowny płyn dolewamy do solanki.
Mięso (zimne) czyścimy z odstających kawałeczków, błon i nadmiaru tłuszczu (uwaga - usuwanie nadmiaru tłuszczu nie dotyczy podgardla - z wiadomych przyczyn ;)) Porcjujemy na możliwie równe kawałki.
Nastrzykujemy każdy kawałek, my na ok. 1 kg kawałek mięsa stosowaliśmy 200 ml nastrzyku z użyciem igły z bocznymi otworami (O taka). Solankę wmasowujemy w mięso. Po nastrzyknięciu wstawiamy do czystego pojemnika i zalewamy pozostałą częścią zalewy peklującej. Odstawiamy do lodówki. Nasze mięso nie leżało długo, zaprawione było w środę ok. 17,00, wyjęte w sobotę o 8.00, czyli 2 i pół dnia. Mięso dziennie, albo i dwa razy dziennie, rano i wieczorem przewracamy w zalewie.
Po wyjęciu z zalewy pakujmy w siatki masarskie dobrane kalibrem do wielkości kawałków i odstawiamy do wyschnięcia. Najlepiej na całą noc, w przewiewnym miejscu (my z racji krótkiego czasu peklowania zdecydowaliśmy się pakować w dniu wędzenia, ale nie powinno się tak robić).

Wędzenie:
Wędzarnik na początek musimy nagrzać, zajmuje to ok godziny, palimy wtedy drobnymi patyczkami, beczkę przykrywamy, by ciepło nie uciekało za bardzo. Po ok. godzinie, gdy beczka jest ciepła, a w beczce mamy ok 40-50 stopni, wkładamy mięso i rozpoczynamy 1. etap obróbki - obsuszanie mięsa. Beczkę zostawiamy otwartą, palimy tak, by wydobywało się jak najmniej dymu. Obsuszanie w wędzarniku mięs wstępnie obsuszonych powinno trwać ok. godzny, my wydłużyliśmy do 1,5h ze względu na brak "osuszania wstępnego". Po tym czasie możemy dorzucić na żar jakiś spory kawałek i zaczynamy wędzenie właściwe. Można nieco przykryć wylot beczki, aby ustabilizować temperaturę.
Ważna uwaga - dym ma sobie swobodnie przepływać, nie możemy mięsa "kisić" w dymie.
Wędzimy wg preferencji smakowych od ok. 3h. My wędziliśmy 4h.


Parzenie:
Tak uwędzone mięso parzymy (oprócz podgardla, które odwiesiliśmy do "dojrzewania" i nie wiemy, jak wyglądałoby i smakowało po parzeniu, ale kiedyś sprawdzimy). W możliwie dużych garnkach gotujemy wodę, do wrzątku wkładamy mniej więcej równe wielkością kawałki i pozwalamy temperaturze opaść do ok. 70 stopni i w takiej temperaturze utrzymujemy do czasu osiągnięcia w mięsie ok. 72 stopni, przyjmuje się, że jest to ok. 1 h na 1 kg mięsa.
Po zaparzeniu wyjmujemy, odwieszamy lub odkładamy do ocieknięcia i ostygnięcia.
Polecam przechowywanie wędlin zamrożonych, nie tracą zbyt wiele, a minimalizujemy ryzyko przyplątania się jakiejś pleśni, co się nam zdarzało podczas przechowywania i dojrzewania wędlin luzem w piwnicy.

Smacznego!

sobota, 19 września 2015

Pesto w innej odsłonie


W tym roku jarmuż rośnie nam jak zwariowany. Do tego wysiałam marchewkę na nać do pesto... pomysł więc urodził się niemalze sam. Wymieszać jedno z drugim i ukręcić pesto. Skoro z samego jarmuzu się da (widziałam w sieci, że tak), skoro z sameć natki marchewki się da... no to czemu nie zrobić miksa?

Pesto z jarmużu i  natki marchwi

Składniki:
2 szklanki jarmużu
3/4 szklanki natki marchwi
25 g sera (cherdar, stary olender, parmezan, pecorino)
30 g migdałów
2 zabki czosnku
papryczka chilli
1 łyzeczka soku z cytryny
sól, pieprz do smaku


Przygotowanie:
Jarmuż umyj, wytnij twardsze częsci liści. Natkę umyj. Na suchej patelni upraż migdały. Zieleninę włóż do blendera. Dodaj oliwę, czosnek, uprażone i lekko przestudzone migdały, ser i chilli. Wszystko dokładnie zblenduj. Dodaj sok z cytryny i dopraw pesto solą i świeżo mielonym pieprzem. 

piątek, 4 września 2015

Domowe masło orzechowe z nutą "szaleństwa"

Wróciliśmy z wiejskiego wygnania do szarej, miastowej rzeczywistości. I choć piszę o wygnaniu, chętnie bym się tak wygnała z miasta na stałe. Na miejscu było wszystko... tylko chęci do pisania brakowało. Jak już miasto jest, smutne obowiązki są, to czas też na te bardziej przyjemne. Dlatego Kamil w kuchni warzy piwo, w lodówce czekają mięsa i sery na jutrzejsze wędzenie, zaczyn wesoło rośnie w garnku, a ja właśnie obrobiłam kilka zdjęć i popijając zeszłoroczną ratafię (jestem taka zachłanna, że nawet z dwóch kieliszków :) ) zabrałam się ochoczo do pisania.

Dziś będzie rzecz o maśle orzechowym. Rzeczy wręcz kochanej przez Kamila... ja byłam sceptyczna. W żadnym razie nie to, że nie lubiłam, ale raczej słoik z masłem orzechowym stojący w lodówce był mi obojętny (zupełnie odwrotnie niż majonez). Wszystko się zmieniło, gdy pomęczyłam się trochę i zrobiłam swoje, domowe, po drugim razie lekko zmodyfikowane masło. Pyszności... Teraz w przypływie chandry, zwykłych babskich humorów, czy po prostu niepokonanej chcicy na słodkie potrafię dziabnąć łyżeczkę — zakleić się i mieć spokój.



Masło orzechowe z nutą prażonego siemienia lnianego

Składniki:
250 g prażonych orzeszków ziemnych (bez tłuszczu i bez soli)
50 g porażonego siemienia lnianego
łyżeczka miodu naturalnego
szczypta soli
opcjonalnie olej (świetnie nadaje się kokosowy, ale może być też z winogron, albo zwykły rzepakowy)

Przygotowanie:
Jeśli robisz masło z fistaszków prażonych w skorupkach, to dobrze wiesz, co czeka Cię w pierwszej kolejności... tak, tak obieranie. Jednak można już kupić prażone orzeszki ziemne bez soli i cukru — świetnie oszczędza czas. Pewnie z solonych i tłustych też wyjdzie, ale wtedy z przepisu należy wykreślić sól i tłuszcz.

Na początku na suchej patelni upraż siemię lniane — nasiona są gotowe, kiedy zaczynają skakać po patelni. Wszystkie składniki — poza olejem — włóż do malaksera i miksuj. Robienie masła orzechowego to żmudny proces, trzema miksować dokładnie, z przerwami, żeby nie przegrzać sprzętu. W międzyczasie w razie konieczności dodajemy olej.

Ilość dodanego oleju oraz czas miksowania zależy od preferencji. Jeśli wolicie masło bez grudek, bardziej kremowe, polecam odrobinę oleju (1-2 łyżki) i mielenie orzechów przez około 20 minut. Jeśli lubicie z grudkami, czas będzie krótszy i olej nie potrzebny.


Masło orzechowe w wersji domowej świetnie przechowuje się w warunkach domowych. Wystarczy je przełożyć do słoika, dobrze zakręcić i może spokojnie stać w lodówce przez kilka tygodniu. Obiecuję Wam jednak, że może tyle nie wytrzymać... bo wyląduje w waszych brzuchach :)

środa, 19 sierpnia 2015

Śniadanie na bogato - gofry gryczano-owsiane


Czasami, choć nieczęsto lubię poszaleć z niedzielnym śniadaniem. Na okres wakacji odpuściliśmy sobie basen, więc o poranku zamiast trzaskać długości mam czas na wydziwianie. I tak ostatnio urodziły się bezglutenowe gofry - gryczano-owsiane. Z potrzeby na drożdżach, a nie jak zwykle na proszku. I chęć i potrzeba skończyły się sukcesem i zaserwowałam jedne z lepszych gofrów, jakie do tej pory udało mi się zrobić. Fakt - nie robię ich często, ale do tej pory były jednak tradycyjne. A tu kombinowanie się opłaciło. Gofry wyszły lekkie i bardzo chrupiące. I na dokładkę zdrowe. (tofka)
 
Gofry  gryczano-owsiane
Składniki:
1 i 1/2 szklanki mąki gryczanej
1/2 szklanki mąki owsianej
2 szklanki mleka
2 jajka
1 łyżka miodu
1 łyżeczka miękkiego masła
szczypta soli
opakowanie drożdży instant (7g)
olej - do smarowania gofrownicy


Przygotowanie:
Suche składniki i żółtka jaj dobrze wymieszać, dodać ogrzane mleko, dokładnie wymieszać i odstawić do wyrośnięcia drożdży na ok. godzinę. Białka ubić ze szczyptą soli i wmieszać delikatnie do wyrośniętego ciasta. Powinno przypominać konsystencją gęstą śmietanę, gęstość korygujemy dolaniem wody/mleka lub dosypaniem mąki. Pieczemy w dobrze nagrzanej gofrownicy, przesmarowanej delikatnie olejem. Smarowanie powtarzamy przed każdą kolejną porcją (no może co dwie porcje-t.).

Podajemy z serkiem kremowym, dżemem, konfiturą, świeżymi owocami, gęstą, kwaśną śmietaną i co tam komu w duszy gra. Równie dobre na "wytrawnie" np. z pasztetem francuskim z wątróbek.

wtorek, 11 sierpnia 2015

Sierpniowa piekarnia - chleb toskański

Kolejne wspólne pieczenie chleba, nad którym czuwa Amber. W sierpniowej odsłonie prawie zwykły, drożdżowy pszenniak, niby zwykły, ale z tradycjami. Po prawdzie taki chleb, to nie jest to, co tofka lubi najbardziej, ale:
  • po pierwsze: nie można piec ciągle tego samego
  • po drugie: nie wszyscy domownicy mogą i powinni jeść moje ciężkie żytnie razowce, czy pszenne grahamy,
  • po trzecie: na te upały, taki lekki chleb, to wybór niemalże idealny. 



Przepis podaję oczywiście za Amber.

Chleb toskański (przepis z tej strony - klik)

Składniki:
1000g mąki typu 00 (u mnie zwykła pszenna mąka 550 mieszana z tortową 405)
700ml ciepłej wody
50g oliwy
2 łyżeczki cukru (zastąpiłam miodem)
4,5 łyżeczki suszonych drożdży

Przygotowanie:
1. Rozpuścić drożdże w ciepłej wodzie. Należy pamiętać, że woda ma być tylko lekko ciepła.

2. Umieścić mąkę na blacie i dodawać po trochu wodę z drożdżami, a następnie dodać wszystkie 
pozostałe składniki i wyrabiać przez co najmniej 10 minut.

3. Włożyć ciasto do miski, przykryć wilgotną ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na nie mniej niż na 2 godziny w ciepłym miejscu. Gdy ciasto jest wyrośnięte (powinno podwoić swoją objętość), trzeba je jeszcze raz zagnieść na blacie podsypanym mąką, a następnie podzielić je na dwie lub więcej części, uformować bochenki, przykryć ponownie wilgotną ściereczką i pozwolić odpocząć przez godzinę.

4. Umieścić bochenki w piecu w temperaturze 230 ° C i piec przez około 20 minut, a następnie 20 minut w temperaturze 200 ° C, aż chleb zbrązowieje.


UWAGA: 
PS. Chleb przez pierwsze 20 minut piekłam w naparowanym piekarniku.
PS2. Do jednego z bochenków dorzuciłam trochę ziół (wyczytałam, że charakterystycznych dla Toskanii): około czubatej łyżeczki rozmarynu i sporą szczyptę szałwii.

Toskański chleb na blogach :)

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Wiśnie, chilli i gorzka czekolada.

Pewne jest, że to nie mój przepis. Niepewne jest jednak, skąd on pochodzi. Gazeta, Internet, książka. Nic se nie dam za to uciąć, bo pewnie straciłabym wszystkie możliwe odstające członki. Naprawdę nie mam już teraz bladego pojęcia. Pierwsze podejście do dżemu w takim doborowym towarzystwie miałam jakiś czas temu i pewnie z tego wynika moja kiepska pamięć. Dżem wg tego przepisu wyszedł dobry, ale nie spełniał moich oczekiwań... zmiana proporcji pomogła. Teraz wyszło tak, jak powinno.
  
Dżem wiśniowy z chilli i gorzką czekoladą
Składniki:
1 kg wydrylowanych wiśni
300 g cukru
100 g gorzkiej czekolady min. 70%
1 papryczka chilli
szczypta soli
dżemix, żelfix czy inny -ix 3:1

Przygotowanie:
Wiśnie umyj i wydryluj - i tak przygotowanych wiśni powinno być kilogram. Wiśnie przełóż do garnka, wrzuć papryczkę i smaż około 15-20 minut, by owoce puściły sok, a papryczka oddała swój ostry smak. Papryczkę wyłów, dodaj tabliczkę gorzkiej czekolady. Kiedy czekolada się rozpuści dodaj żelfix i smaż przez 2-3 minuty. Następnie dodaj cukier i szczyptę soli (u nas doszła również szczypta chilli w płatkach - ale to wolny wybór i zależy od preferencji), smaż przez trzy minuty - ważne, żeby nie było na wierchu piany. 


Tak przygotowany dżem przelej do czystych słoików. Zakręć szczelnie i odstaw na kilka minut na denku. 


Dżem jest wyraźnie czekolady, a chilli nadaje mu lekkiego, bardzo przyjemnego pieczenia. Jak dla mnie cud, miód, malina :)

piątek, 31 lipca 2015

A do grilla poleca się tzatziki

Dawno, dawno temu rodzina bardzo się dziwiła, że nie lubię tzatziki, souvlaki i owszem było pyszne, kalamaki z pitą z mnóstwem oregano też. Ale żeby do tego tzatziki... Zresztą Cam do dziś się śmieje, że wg mnie surowy czosnek ma nóżki... ale bezapelacyjne zrobiłam się bardziej tolerancyjna. Pokrojonego w plasterki nie zjem, ale taki w tzatziki to już inna para kaloszy. Dlatego teraz do grillowanego mięsa, to sos wręcz idealny.


Tzatziki

Składniki:
200 g jogurtu greckiego
200 g serka homogenizowanego naturalnego
2 średnie ogórki
4 ząbki czosnku
sól, pieprz do smaku

Przygotowanie:
Ogórki umyj i w razie konieczności obierz (wszystko zależy, czy ogórki są świeże młode i jaka skórka na nich jest). Następnie zetrzyj je na dużych oczkach tarki, lekko zasól i odstaw na około 10 minut, by puściły wodę. Wodę, która się zebrała bardzo dokładnie odciśnij. Do tak przygotowanych ogórków dodaj jogurt i serek homogenizowany (tak, dodaję serek, bo będę się upierała, ze jogurty w Grecji to coś zupełnie innego niż nasz rodzimy produkt spod znaku greckiego jogurtu i w związku z tym konsystencja ma się jako tako do tego, co znam). Czosnek obierz i przeciśnij przez praskę lub bardzo drobno posiekaj. Dodaj do sosu, dopraw solą i świeżo mielonym pieprzem. Tak przygotowane tzatziki wstaw do lodówki na minimum 30 minut, żeby sos nabrał mocy. 

Po tym czasie zostaje już tylko grillowanie :)

Ps. Do tzatziki świetnie pasuje świeża mięta, warto czasem pójść tą droga i przygotować bardziej orzeźwiającą wersję tego greckiego sosu. 

niedziela, 26 lipca 2015

Dżem ananasowo-nektarynkowo-imbirowy

Czas na przetwory ruszył pełną gębą. Zrywamy z krzaków i drzew. Przerabiamy na Konfitury, dżemy, nalewki i wina. No wina, jeszcze nie, ale i ten czas nadejdzie.


Dżem ananasowo-nektarynkowo-imbirowy
Składniki:
1 kg obranego ananasa
1 kg wypestkowanych nektaryn
6-8 cm imbiru
600 g cukru
2 opakowania żelfiksu 3:1

Przygotowanie:

Bardzo dojrzałego ananas obieramy, czyścimy z "oczek" i kroimy w kostkę ok. 1,5cmx1,5cm, następnie wrzucamy do garnka o grubym dnie i podduszamy ok. 30 minut, do zmięknięcia kawałków. Nektaryny równie dojrzałe, soczyste i miękkie myjemy, kroimy w kostkę większą, ok 2cmx2cm i dorzucamy do ananasa. Imbir ścieramy na drobnej tarce. Gdy ananas jest miękki, nektaryny nieco rozpadnięte dodajemy żelfix, należy go dokładnie wmieszać w owocową pulpę. Gdy jest już rozpuszczony, dodajemy cukier. Smażymy z cukrem je jeszcze 3 minuty.


Pakujemy gorący do czystych słoików, zakręcamy mocno i odstawiamy dnem do góry.

poniedziałek, 20 lipca 2015

Uff, jak gorąco... Puff, jak gorąco...

Gorąco... w tym roku to już druga fala porządnych upałów. Cóż... jak jest lato, to musi być gorąco. W taką pogodę lody są wybawieniem. Takie jogurtowo-owocowe odkryłam chyba rok temu... i co jakiś czas popełniam.



Lody jogurtowo-owocowe
Składniki:
400 g jogurtu naturalnego
100 g bananów
100 nektaryn
1 łyżeczka miodu

Przygotowanie:
Obrane i pokrojone na mniejsze kawałki owoce porządnie zblenduj. Dodaj jogurt naturalny i miód. Przełóż do pojemniczków i zamroź. Ot cała filozofia.


UWAGA: wagę owoców podaję, w przypadku bananów bez skórki, a nektarynek bez pestek.

wtorek, 30 czerwca 2015

Pasta/sos z serka wiejskiego

Przepis rzucał mi się w oczy już od jakiegoś czasu, bo wyzierał niemalże z każdego dietetycznego bloga (dlatego nie podaję źródła, bo nie potrafiłabym wybrać), na jaki trafiłam, szukając sałatkowych inspiracji. Pasta ta wszędzie określana jest jako majonez i wskazywana jako jego wyborny zastępnik, niemalże nieróżniący się smakiem. Co do zastępowania majonezu tym białkowym wynalazkiem bez tłuszczu, jak najbardziej się zgodzę, bo pasta spełnia swoją funkcję idealnie - jest pieprzna i kwaskowo-musztardowa, do tego nadaje się nie tylko do smarowania kanapek, ale również sprawdza się wyśmienicie w roli bazy sosów. Daleka jednak jestem od porównywania jej do majonezu... ja majonez kocham, niestety zawsze woła do mnie z lodówki i z pełną odpowiedzialnością muszę powiedzieć, że smakowo paście z serka wiejskiego do majonezu daleko. Nie liczcie więc na smak majonezu w czymś, co oleju na oczy nie widziało i zawiera zaledwie kilka gram tłuszczu... koniec z oszukiwaniem przez dietetyków, bo różnica jest i to spora. Niemniej jednak pasta ta jest bardzo smaczna i pozostawia spore pole do popisu w przygotowywaniu jej różnych wersji (którymi pewnie się podzielę) i to oszczędzając nam sporej ilości tłuszczu. 

Pasta/sos z serka wiejskiego (wersja podstawowa)

Składniki:
1 opakowanie serka wiejskiego
1 jajko na twardo
1 łyżka musztardy
1 łyżeczka octu jabłkowego/soku z cytryny
sól, pieprz do smaku

Przygotowanie:
Jajko ugotuj na twardo, Serek umieść w wysokim pojemniku umożliwiającym jego zmiksowanie. Do serka dodaj ocet, musztardę sól i pieprz i wymieszaj. Ugotowane jajko przelej zimną wodą, ale pod żadnym pozorem nie studź. Obierz ze skorupki, pokrój na mniejsze kawałki i ciepłe dodaj do serka. Następnie wszystko dokładnie zmiksuj przy pomocy blendera. Ot i gotowe. Pasta najlepiej smakuje po kilku godzinach spędzonych w lodówce - wyraźnie gęstnieje i smaki się układają.


Na koniec kilka uwag:
  • ilość octu, musztardy oraz soli i pieprzu zależna jest od naszych osobistych upodobań. Ważne jest smakowanie podczas miksowania,
  • trzeba uważać na ilość śmietanki w serku wiejskim - od jej ilości zależy konsystencja gotowego produktu. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest zlanie śmietanki do osobnego pojemnika i dodawania jej zgodnie z własnymi upodobaniami. U nas cała śmietanka trafiła do pasty i wyszło przyzwoicie. 




środa, 24 czerwca 2015

Domowy twaróg kwasowo-podpuszczkowy

W sumie w zrobieniu domowego twarogu nie ma żadnej, większej filozofii. Wystarczy mleko (nawet pasteryzowane sklepowe) i odrobina cytryny, albo octu winnego, lub maślanka, jogurt, czy kwaśne mleko. I przyznam, że jak następnym razem będę działać taką szybką łatwiznę, to efekty też wrzucę. A co!? Tym razem jednak pojawi się twaróg z niepasteryzowanego mleka  i nie boję się napisać, że prosto od krowy, bo mleko w momencie kupna było jeszcze ciepłe - nie ma to, jak poranny udój. Dodatkowo ser będzie kwasowo-podpuszczkowy, co dla niektórych może być pierwszy krokiem do zabawy w serowarstwo. 



Domowy twaróg kwasowo-podpuszczkowy

Składniki:
1,5 litra mleka pełnego
100 g ukwaszonej śmietany 12 %
podpuszczki wg zaleceń producenta
sól i zioła wg uznania

Przygotowanie:
Po pierwsze należy zaznaczyć, że sprzęt, którego używacie do warzenia sera powinien być czysty - osobiście bawię się w parzenie, odkażanie tlenem, czy nawet domową sterylizację (chusta do odciekania sera). Później jest już z górki. Mleko wlej do czystego garnka (jeśli walczysz z mlekiem pasteryzowanym watro dodać chlorek wapnia zgodnie z zaleceniami producenta) i zagrzej je do temperatury 32-33 stopni Celsjusza. Dodaj śmietanę, wmieszaj ją dokładnie ruchami od góry do dołu (ja używam w tym celu łyżki cedzakowej, która sprawdza się wyśmienicie). Następnie odstaw mleko na jakieś 30 minut. Po tym czasie w razie konieczności znowu podnieś temperaturę mleka do 32-33 stopni i dodaj podpuszczkę zgodnie z zaleceniami producenta (płynną bezpośrednio do mleka, sproszkowaną rozpuszczoną w niewielkiej ilości zagotowanej i przestudzonej wody) i ponownie porządnie wmieszaj ją w mleko, tak, jak śmietanę. Odstaw mleko na 1 godzinę - w celu utrzymania temperatury możesz odstawić garnek do wyłączonego, ale nagrzanego do możliwie najniższej temperatury piekarnika (ja robię tak zimą).


Po godzince skrzep powinien się już wytworzyć. Pokrój go odkażonym nożem na około 1,5 cm kostkę i daj mu odpocząć przez około 15 minut. W tym czasie skrzep powinien opaść na dno, a na wierchu powinna zebrać się serwatka. Jeśli chcecie bardziej zwarty twaróg, możecie w tej chwili podgrzać lekko skrzep, czasem grzeję do 40-50 stopni, w innym wypadku możecie zabrać się do odciekania sera. Na durszlak wyłożony gazą, pieluchą tetrową, muślinem lub chustą serowarską delikatnie przelewajcie najpierw serwatkę z wierchu, a później serwatkę i skrzep. Następnie podwieś chustę, by ser mógł swobodnie odciekać pod własnym ciężarem. Potrwa to do kilku godzin w zależności, od tego jakiej konsystencji sera oczekujecie.


Sól i zioła możecie dodać na dwóch etapach produkcji. Po pokrojeniu i odstaniu skrzepu delikatnie wmieszaj pod skrzep sól i zioła. Druga ewentualność to dodanie soli i ziół pod odcieku (rozkruszając ser i mieszając go ręcznie) i późniejsze uformowanie sera - spokojnie można gomułkę znowu podwiesić w chuście.

Ot wsio... Kamil ciągle przekonuje, że proces technologiczny jest prostszy niż przy warzeniu piwa, więc do dzieła.