sobota, 11 października 2014

Z serii smaki dziciństwa - Kakauszale

Zapewne każdy ma jakieś wspomnienia kulinarne związane z dzieciństwem. Może to być smak, zapach, konsystencja, kolor czy co tylko jesteśmy w stanie zapamiętać. Dla mnie takim smakiem i zapachem niezaprzeczalnie jest smak i zapach tajemniczego napoju o nazwie kakauszale. Nie wiem jak w innych rejonach Polski, ale u nas na Górnym Śląsku tak się zwą łuski kakaowe. Najbardziej ten smak i zapach kojarzy mi się z wizytami u babci, która w garnku miała ciemnobure, wygotowane łuski, czekające na odgrzanie, dodanie cukru i mleka. Zapach ten kojarzę też z niedzielnymi śniadaniami. I to wspomnienia z czasów, gdy rynku nie zalały wszelkie neskłiki i inne para-kakaowe wynalazki, a prawdziwe kakao było w cenie niezbyt przystępnej, a i z samą dostępnością (chyba) różnie bywało. A dlaczego przypomniałem sobie o kakauszale? Ktoś zgadnie? Nikt nie wie? W zawiązku z moją ostatnio główną pasją - piwowarstwem, wertowałem strony z przepisami na wszelkiej maści piwne wynalazki i natrafiłem na RISa z dodatkiem łuski. To była szybka piłka - przy kolejnej wizycie w hajmacie zanabyłem dwie paczki w celu konsumpcyjno-przerobowym.

Dziś przedstawię wam przepis na kubek tego niezwykle aromatycznego napoju, znakomitego na chłodne jesienne poranki i popołudnia.

Kakauszale
Składniki:

- kakałszale (łuska kakaowa) - duża garść na kubek
- cukier i  mleko do smaku.

Przygotowanie:

Łuskę wrzucamy do gorczka (garnka), zalewamy wodą, tak by cała była zakryta (początkowo wypływa), doprowadzamy do wrzenia i na małym ogniu gotujemy ok. 10 minut. Następnie przelewamy przez sitko do szolki (kubka), do ok 3/4 wysokości, uzupełniamy najlepiej gorkim (ciepłym) mlykiem, dodej se cukru wiela chcesz. Pić rychło, puki gorkie!.

Smacznego!

I na deser coś do posłuchania:


3 komentarze:

  1. No wypisz wymaluj powrót do przeszłości.
    Kuchnia, piec kaflowy, babcia zawsze uśmiechnięta i stojący na boczku garnek z kakauszale.
    Ile ja się naszukałam łuski kakaowej już w nowej Polsce! Jakby kakao robili teraz inaczej niż kiedyś.
    Super wpis, super wspomnienie:))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń