niedziela, 4 maja 2014

Domowa Masarenka - ozorkowe eksperymenty (wędzone ozory wieprzowe)

Lubimy eksperymenty kulinarne. Lubimy próbować nowych sposobów przyrządzania i podawania potraw. Kuchnia to nie apteka - inwencja i pomysłowość wskazane.
W przedświątecznym zamieszaniu postanowiliśmy wypróbować coś nowego, co za nami chodziło od dłuższego czasu - przy okazji wędzenia kiełbasy świątecznej, uwędzić również parę ozorków wieprzowych. Inspiracją były przepisy znalezione w internecie. Niestety, te które znalazłem nie odpowiadały mi, więc skompilowałem własny sposób przygotowania. W chwili obecnej mogę serdecznie polecić, bo eksperyment wyszedł nadspodziewanie dobrze, tak dobrze, że jeden z dwóch wędzonych ozorków nie opuścił ogródka, na terenie którego wędzimy (w zasadzie to opuścił, tylko, że w naszych brzuchach).



Wędzone ozory wieprzowe
Składniki:
- ozory wieprzowe (zwróćcie uwagę, by były w całości, nie ponacinane, nieuszkodzone)
- sól peklowa - 20g na każdy kilogram ozorków
- przyprawy: czosnek, pieprz, majeranek, kolendra, inne wg uznania



Przygotowanie:

Przygotowanie należy zacząć około 2-3 dni przed planowanym wędzeniem. Ozory obgotowujemy - ja użyłem szybkowaru z dwoma nastawami ciśnienia. Gotowałem ok 20 minut od momentu "zagotowania" się szybkowaru (intensywne wydobywanie się pary, u nas jeszcze jest wskaźnik osiągnięcia ciśnienia), na wyższym programie/ciśnieniu. Po tym czasie wyłączamy gaz, czekamy aż ciśnienie spadanie i garnek ostygnie. Po wyjęciu ozorki oczyszczamy ze skóry, wycinamy wszelkie brzydkie żyłki, błony, tłuszcze, to co nam się nie podoba. Oczyszczone nacieramy solą oraz przyprawami, następnie odkładamy w misce w chłodne miejsce - u nas do lodówki. W dniu wędzenia z rana ozory zostały odpowiednio zawiązane, tak by grubszą częścią wisiały w dół. Odwieszamy do obeschnięcia.


Wędzenie - wędziliśmy razem z kiełbasą - ok 3-3,5h w temperaturze 40-55 stopni.
Bardzo dobre zarówno na ciepło, zaraz po wyjęciu, jak i po stężeniu w lodówce (chyba nawet lepsze na zimno).


W chwili obecnej wiemy, że przepis na ozorki będziemy uskuteczniali przy każdej możliwości wędzenia.
Smacznego!

4 komentarze:

  1. Ozorki są przepyszne, tylko jakoś brak mi odwagi, żeby je przyrządzić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wędzony ozór to musi być coś doskonałego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Doroto - to ozorki w wersji Kamilowej. Jak facet dał radę, to Ty nie dasz ;)

    O tak - przyznaję - ozorki były wyborne. Tak dobre, że zaczynamy poważnie myśleć o innych eksperymentach wędzarniczych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzieś w planach są jeszcze np uszy wieprzowe, ale to już z dostępnością gorzej.

    OdpowiedzUsuń